EMAIL: [email protected]
Odpowiedź sędzi Bujnowicz-Tomaszewskiej w sprawie krat
« dnia: Sierpień 16, 2016, 11:15:33 pm »
Jak zapewne większość mieszkańców spółdzielni pamięta, kilka miesięcy temu syndyk Dariusz Jędrzejewski wprowadził prawem kaduka opłaty za posiadanie krat. Ci, którzy nie chcieli ulec szantażowi syndyka byli zastraszani a w końcu zostali przez syndyka pozbawienia krat siłą.

W załączniku skarga mieszkańców Piotrkowskiej 235 wraz z odpowiedzią sędzi komisarz i syndyka.

To relacja Radia Łódź z bezprawnej próby demontażu krat:
https://www.radiolodz.pl/posts/25866-oplaty-za-kraty-awantura-na-manhattanie

a poniżej zdjęcie przykładowego wygrodzonego korytarzem przedsionka:
« Ostatnia zmiana: Sierpień 17, 2016, 12:03:19 am wysłana przez mieszkaniec235 »
Odp: Odpowiedź sędzi Bujnowicz-Tomaszewskiej w sprawie krat
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 16, 2016, 11:49:01 pm »
Odpowiedź syndyka to kłamstwa i manipulacje:

1) syndyk pisze, że nie obciążył posiadaczy kraty kosztami demontażu kraty – FAŁSZ,
załącznik faktura obciążająca tylko jedną osobę za demontaż wszystkich krat w budynku,

2) pisze, że krata jest jego własnością  - FAŁSZ, krata nigdy nie przeszła na własność spółdzielni w żadnej formie prawnej,

3) nawet gdyby krata była własnością spółdzielni nie można obciążać prywatnej osoby kosztem demontażu mienia spółdzielni na zlecenie spółdzielni – LOGICZNA SPRZECZNOŚĆ,

4) syndyk powołuje się, że krata stanowi część składową nieruchomości - FAŁSZ- brak znajomości definicji części składowej nieruchomości KC Art. 47.
Krata jest mocowana na śruby, czyli w każdym momencie stanowi nietrwale zamocowaną część łatwo demontowaną.

5) również Sędzia-komisarz źle definiuje i podaje zły przykład części składowej nieruchomości, gdyż odwołuje się do budynku trwale związanego z gruntem - zupełnie nieadekwatny przykład.

6) co ma oznaczać, że 95% posiadaczy wyraziło wolę na podpisanie umowy o najem korytarza, czy to oznacza że skoro 95% działek zostanie kupionych przez Iksińskiego to reszta właścicieli też musi je mu sprzedać?

7) umowy najmu były podpisane pod groźbą ich demontażu, nałożenia opłaty za demontaż co widać po wystawionej fakturze na kwotę 369 zł oraz po zastraszaniu telefonicznym pracownicy syndyka wydzwaniającej po mieszkańcach i nakłaniającej ich do podpisania umowy.
Okoliczności te nie świadczą o dobrowolnym wykazaniu woli mieszkańców na podpisanie umowy.

Sprawą bezprawnego demontażu krat przez syndyka zajmuje się w tej chwili Prokuratura Okręgowa Łodzi Śródmieście.
Numer sprawy: PR2DS850.2016.
Wszystkie osoby pokrzywdzone w tej sprawie proszone są o złożenie do prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.
To jedyny sposób w jaki możemy się przeciwstawić bezprawiu syndyka!
« Ostatnia zmiana: Sierpień 17, 2016, 12:33:51 am wysłana przez mieszkaniec235 »
Odp: Odpowiedź sędzi Bujnowicz-Tomaszewskiej w sprawie krat
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 18, 2016, 07:00:54 am »
Skandal i działanie na szkodę mieszkańców. Żenada. To jesli kraty sa zgodne z prawem, to gdzie obnizka czynszu za sprzatanie i zmniejszenie powierzchni wspólnych? Skoro praktycznie 100% podpisalo umowy to o kwotę umów powinien zmaleć czynsz. Wychodzimy na zero. Ale nie, ktos tu kombinuje jak zrobić tak, by mieszkańcy zapłacili dwa razy za to samo. Raz za całość powierzchni i
 raz za część wydzielona
Odp: Odpowiedź sędzi Bujnowicz-Tomaszewskiej w sprawie krat
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 18, 2016, 11:30:22 pm »
Żyjemy w prawdziwym prawnym Matriksie. Syndyk w imię równego prawa użytkowania powierzchni wspólnych (w szczególności prawa deptania cudzych wycieraczek), wprowadza opłaty, które teoretycznie powinny zmniejszać koszty eksploatacyjne nieruchomości a w praktyce trafią do wora bez dna, zwanego potocznie Nierozliczonymi Kosztami Eksploatacyjnymi. Matrix ten wieńczy fakt że płacimy teraz za te same powierzchnie dwukrotnie. Oczywiście agenci Matriksa w osobie sędzi komisarz nie widzą w całej tej sprawie nic dziwnego. W końcu nie od dziś wiadomo, że Spółdzielcy są od płacenia, a Spółdzielnia od robienia im na złość.

Sprawa krat to ewidentny przykład tego, jak szkodliwy w naszych nieruchomościach jest zarząd Spółdzielni. We wspólnocie wprowadzenie podobnych opłat wymagałoby zgody większości mieszkańców. U nas wystarczy widzimisię Spółdzielni. Teoretycznie w obronie naszych interesów powinna stać Rada Nadzorcza, ale w tej sprawie, podobnie jak w wielu innych, skwapliwie wykonuje polecenia Syndyka. Im szybciej uwolnimy się od Spółdzielni, (w jakikolwiek sposób) tym lepiej.

W całej tej sprawie jedna rzecz daje do myślenia. Bardzo podobna sytuacja miała miejsce kilka lat temu w innej łódzkiej spółdzielni.  http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/spoldzielnia-sympatyczna-zazadala-oplat-za-korytarze,661242,art,t,id,tm.html Tylko że w tym przypadku Spółdzielnia Sympatyczna, całkiem przytomnie nie demontowała całych krat, a jedynie zamki w drzwiach. W naszym przypadku zgodnie z argumentacją Syndyka całkowity demontaż krat był zupełnie niepotrzebny i doprowadził jedynie do zmniejszenia wartości nieruchomości i poniesienia przez Spółdzielnię znacznie wyższych kosztów demontażu. Oczywiście groźba zdemontowania samego zamka z pewnością nie zrobiłaby wrażenia na "ponad 95% mieszkańców, których dotyczył ten problem".